W związku z pojawiającymi się sprzecznymi komunikatami medialnymi dotyczącymi ograniczeń stawianych postulatów, powtarzamy - są one niezmienne!
Nasze oczekiwania dotyczą wzrostu płac wszystkich pracowników pedagogicznych w wysokości 15 % od 1 stycznia br. Koniecznym warunkiem jest podniesienie o 15 % kwoty bazowej określonej w ustawie budżetowej państwa obowiązującej na dzień 31 grudnia 2018 roku. W piśmie skierowanym do Pani Premier Beaty Szydło przedstawiany jest również nasz postulat związany ze zmianą systemu wynagradzania nauczycieli zawierający wzrost o kolejne 15% od stycznia 2020 roku.
Nie zwracamy uwagi na trudności negocjacyjne na górze i kontynuujemy działania na rzecz wszystkich pracowników oświaty, nie tylko nauczycieli. Domagamy się również wzrostu płac pracowników niepedagogicznych.
Akcja Ogólnopolskiego Protestu prowadzonego w Małopolskim Kuratorium Oświaty trwa i będzie trwać do momentu podpisania porozumienia.
Liderzy związkowi zrobili wszystko, aby zadbać o nieprzerywanie pracy podczas zaplanowanych na kwiecień i maj egzaminów. Rozumiemy stres nauczycieli i rodziców, ale wraz z brakiem reakcji Rządu na podejmowane przez nas działania zmuszeni jesteśmy do realizacji kolejnych kroków. Dalsze rozmowy zgodnie z informacjami medialnymi kontynuowane będą 1 kwietnia 2019 roku.
Dorośli niech załatwiają sprawy dorosłych!!!
Prezydium
Krajowej Sekcji Oświaty i Wychowania
NSZZ „Solidarność"
Agata Kornhauser-Duda przemówiła w pokoju nauczycielskim: Strajk nie ma sensu
Agata Kornhauser-Duda przemówiła w pokoju nauczycielskim: Strajk nie ma sensu
"Strajk nauczycieli nie ma sensu. Rząd nie ma pieniędzy na podwyżki w oświacie" - miała powiedzieć Agata Kornhauser-Duda podczas rozmowy z nauczycielami w II LO w Krakowie.
27 marca Związek Nauczycielstwa Polskiego wyraził rozczarowanie, że Agata Kornhauser-Duda nie zabrała głosu w sprawach strajkowych. Na odpowiedź nie trzeba było długo czekać.
28 marca pierwsza dama odwiedziła II LO im. J. Sobieskiego w Krakowie, gdzie uczyła języka niemieckiego do 2015 roku. Za strajkiem opowiedziało się tutaj 80 proc. uczestników referendum. Agata Duda często przyjeżdża do szkoły, by porozmawiać z dyrektorem Markiem Stępskim. Do pokoju nauczycielskiego wchodzi rzadziej. Tym razem przyszła, by porozmawiać o nadchodzącym strajku.
– Próbowała nas przekonać, abyśmy nie przystępowali do protestu. Mówiła, że stanowisko rządu jest jasne. Nie ma pieniędzy na podwyżki w oświacie, więc strajk nie ma żadnego sensu. Dyskusji, która się wywiązała, przysłuchiwał się pan dyrektor. Agata Duda powiedziała nam, że ma misję jeżdżenia po szkołach i uspokajania gorącej atmosfery – mówi nam jedna z pracujących w szkole nauczycielek, która prosi o anonimowość.
- Przecież to jakaś bzdura - takiego SMS-a redakcja money.pl dostała od Błażeja Spychalskiego. To reakcja rzecznika prezydenta Dudy na informacje, że pierwsza dama przekonuje nauczycieli, że strajk nie ma sensu.
Rok temu przedstawiliśmy na stronie takie wykresy:
Minimalne wynagrodzenie zasadnicze brutto nauczyciela z tytułem magistra i przygotowaniem pedagogicznym
Procenty obliczałem w excelu, a nie sięgałem do źródeł. Jeśli zauważycie jakiś błąd - sygnalizujcie.
Do tabeli dołączyłem informację na temat tego, kto sprawował władzę w konkretnym czasie. Mam nadzieję, że się nie pomyliłem.
Michał Sutkowski w Krytyce Politycznej - Strajk nauczycieli to wojna o cywilizację
Michał Sutkowski w Krytyce Politycznej - Strajk nauczycieli to wojna o cywilizację
W zorganizowanym przez ZNP referendum 90 procent osób opowiedziało się za strajkiem. I bardzo dobrze. Protestujący nauczyciele walczą w sprawie słusznej moralnie, doniosłej politycznie i kluczowej cywilizacyjnie. Raz, bo dziś uczą cudze dzieci za psie pieniądze. Dwa, bo mogą tym protestem rozstrzygnąć wynik jesiennych wyborów. Trzy, bo bez dobrze finansowanej oświaty, w tym godziwie opłacanych nauczycieli, wkrótce będziemy się mogli jako wspólnota polityczna rozwiązać – i poprosić jakiś cywilizowany naród o łagodną okupację.
[...]
Choć zatem „takie będą rzeczpospolite, jakie ich młodzieży chowanie”, to kolejne rzeczpospolite mają swych wychowawców gdzieś – ich średnie wynagrodzenia nigdy nie zbliżyły się nawet do poziomu średniej krajowej, a opowieści o „szczególnym powołaniu” służą politykom do zatykania roszczeniowych gąb. Postulowany przez ZNP wzrost płac o tysiąc złotych (dla tych na dole drabiny to prawie o połowę) nie rozwiąże wszystkich problemów, ale pozwoli uruchomić w tym sektorze nową dynamikę. Lepsze bodźce do pracy i kryteria selekcji do zawodu, większa estyma społeczna dla profesji, większa motywacja do samokształcenia, więcej respektu ze strony uczniów i rodziców, nauczyciel jako realnie dostępny wzorzec kariery dla ludzi ambitnych – to wszystko daje nadzieję na pozytywne sprzężenie zwrotne. To może prowadzić do sytuacji, w której wyborcy, ceniący dobrą szkołę, wymuszać będą na politykach priorytetowe traktowanie oświaty i większe na nią nakłady, żeby szkoła była jeszcze lepsza, itd. Dlatego strajk nauczycieli to nie jest tylko (słuszne skądinąd) wołanie o kasę. To walka o cywilizacyjną stawkę i jakość naszego państwa. O to, czy w ogóle uzasadni ono przed obywatelami swe istnienie na trzecią dekadę XXI wieku. Dzięki lepiej finansowanej oświacie może to uczynić na co najmniej trzech poziomach.
[...]
Że „dłużej tak się nie da”, nauczyciele wiedzą i mówią od dawna – do niskich płac i „klejenia” etatów pracą w wielu szkołach doszło ostatnio wydłużenie ścieżki awansu zawodowego. Profesja się starzeje i jak tak dalej pójdzie, średnia wieku pracujących w systemie publicznym nauczycieli zbliży się do tej u pielęgniarek. Po prostu niedługo nie będzie komu uczyć, a do zawodu będą trafiali coraz słabsi plus garstka etosowych siłaczek. Pogorszy to z czasem wizerunek szkoły, a sojusze nauczycieli z rodzicami niemal uniemożliwi.
[...] Rząd będzie więc walczył na zmęczenie materiału i obrzydzenie przeciwnika. Nie da, bo nie ma. A nawet jakby miał, to da komu innemu – bo po bajzlu reformy Zalewskiej na sympatię środowiska nie może raczej liczyć.
Dlatego właśnie na skuteczny strajk nauczycieli nie ma i nie będzie lepszego momentu niż ten właśnie rok wyborczy. Dziś opozycja ich wspiera i legitymizuje postulaty, bo walczy o głosy – te kilka setek tysięcy piechotą w maju ani jesienią nie chodzi. Kolejne partie przepisują postulaty ZNP jako własne obietnice. A media centrowe i liberalne liczą, że nauczycielski protest pomoże obalić dyktatora. Choćby latami nimi gardzili jako roszczeniową budżetówką, dziś zamilkną albo nauczycieli poprą – bo wierzą, że ci załatwią Kaczyńskiego, jak kiedyś zrobiły to pielęgniarki z Białego Miasteczka. Niejeden redaktor naczelny, co chętnie by te szkoły w cholerę sprywatyzował, jest dziś przyjacielem ZNP, choć za pół roku może już nie być. Nie cierpiący związkowców politycy nagle doceniają trud pedagogicznej pracy. I bardzo dobrze. Akceptacja opozycji dla protestu i obietnice spełnienia nauczycielskich postulatów to najmocniejsze słowo, za które można ją będzie złapać. I które trudno będzie krytykować tym samym mediom, które dziś publikują wstrząsające relacje o nauczycielskiej harówce. W razie zwycięstwa opozycji siła sprawcza protestu sprawi, że to nauczyciele będą na czele kolejki. Że dane im obietnice zostaną spełnione jako pierwsze. Że jak trzeba będzie, to i podatki się podniesie, żeby nie zarżnąć budżetu, ale pieniądze na oświatę znaleźć – i znów, bardzo dobrze, bo płace w oświacie i dobra szkoła są warte wyższych podatków. Tym bardziej, że później będzie o to coraz trudniej, także z innych niż stan samej szkoły powodów.
Spotkali się. Posiedzieli. Schrupali parę słonych paluszków. Rozeszli się.
Jeśli gotowość negocjacyjna ze strony MEN ma mieć taki charakter, jak "szerokie konsultacje społeczne" przed wprowadzeniem reformy ( propozycje przed "konsultacjami"=decyzje po "konsultacjach" ), to dziękuję bardzo.
- Jeżeli od ponad roku nauczyciele, ich związki, dobijają się o swoje i właściwie nikt nie twierdzi, że ich żądania są przesadzone (...), jeżeli wszyscy znają zasadność postulatów podwyżkowych, jeżeli to się tak długo ciągnie, jest taki opór ze strony rządu, po czym w ramach (...) konwencji PiS-u wychodzi prezes Kaczyński i mówi: trzask prask, mamy 40 miliardów złotych, to jest oczywiste, że to środowisko wielosettysięczne dochodzi do wniosku: teraz albo nigdy - komentował w TVN24 Ludwik Dorn.
- Będzie ze strony rządu stwarzanie wrażenia, że wychodzimy naprzeciw, że zależy nam przede wszystkim na dzieciach, a im nie zależy na dzieciach. Będzie takie zarządzanie kryzysem, by dążyć do tego - nie sądzę, żeby to się udało - by koszty polityczne ze strony partii rządzącej były jak najmniejsze - ocenił.
Dzień dobry! Chciałabym Was zapytać czy zgodnie z obowiązującym prawem można przydzielić zajęcia rewalidacyjne w ramach etatu pedagoga specjalnego i w jakim wymiarze. Mam 11 godz. pedagoga sp
Powered by PHP-Fusion copyright (c) 2002 - 2017 by Nick Jones. Released as free software without warranties under GNU Affero GPL v3 86,109,364 unikalne wizyty